Ze wszystkich ludzi jacy wywarli wpływ na moje pojmowanie tudzież widzenie świata, lekcje jednej osoby noszę w sercu szczególnie. Kiedy czuję, że grunt mi pod nogami dymi, albo sytuacja, w której się nagle znalazłam wydaje się nie mieć i końca i wyjścia, wtedy zawsze zamykam oczy i pytam siebie co zrobiłaby w tej sytuacji ONA. Mowa tutaj o mojej Babci, która dzielnie znosiła dziecięcą cherlawość, kaprysy wieku dorastania niejednokrotnie świecąc za mnie swoimi zielono-niebieskimi oczami, przeżywała moje szkolne niepowodzenia i artystyczne sukcesy. Jej rady są teraz tak samo cenne, jak kiedyś warkocze, które zaplatała mi do szkoły.

I w tym momencie regularny czytelnik mojego bloga zastanawia się zapewne po co do licha pisać o babcinych mądrościach na blogu modowo-lifestylowym? Już tłumaczę… Moją Babcię można by nazwać emancypantką swoich czasów, sufrażystką, kobietą z tego powiedzenia o diable, który posłał babę, bo sam nie mógł i to w dodatku pierońsko atrakcyjną babę…

Gdy zamykam oczy widzę Ją i moją Mamę stojące na małomiasteczkowym bazarku, obie wyróżniające się z tłumu swoją urodą, uśmiechem i energią, którą kojarzę tylko z superbohaterami amerykańskiego pióra komiksu. Być może to postrzeganie wynika z idealizowania osób nam najbliższych, jednak aura jaka unosiła się nad tymi dwiema jasnowłosymi kobietami  w kolorowych szpilkach do dziś wzbudza we mnie westchnienie i świadomość, że ten obraz nie wróci już nigdy więcej.

Ze wszystkich babcinych mądrości, które zamieszkały głęboko w mojej głowie i regularnie płacą czynsz, zapamiętałam cztery najważniejsze, którymi chciałabym się podzielić, zostawić dla potomnych…

BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY – czyli dosłownie czego? Kołaczy, czyli okrągłego ciasta (u dawnych Słowian głównie weselnego), które było wróżbą dobrobytu i zapowiedzią szczęścia młodych. Na dzisiejsze kołacze kolokwialnie mówi się kapusta, hajs, zielone, kasa i szereg innych określeń, których ja już nie rozumiem, bo się starzeję. Babcia zawsze powtarzała mi, że choć pieniądze szczęścia nie dają, to są potrzebne i tylko uczciwą, staranną pracą jest się w stanie później spojrzeć sobie w lustro. Przynajmniej, jeśli należysz do tego gatunku ludzi co ja.

MIEJ SERCE I PATRZ W SERCE – jakże literackie, tyle, że słowa poznałam nie dzięki mojej dawnej polonistce, która delikatnie rzecz ujmując średnio znała się na Mickiewiczu, ale dzięki Babci, która nauczyła mnie, że w świecie okrucieństwa, zła i podłości musi być jakaś przeciwwaga i ja mam być jednym z jej ciężarków. I będąc szczerą w tym miejscu, nie ukrywam, że czasem chciałoby się przejść na złą stronę mocy, szczególnie, gdy czujesz się jak piórko na wietrze…Tyle, że kilo pierza waży tyle samo co kilo stali! – powiedziałaby Babcia.

NIEWAŻNE JAK, NIECH GADAJĄ! – zawsze gadali; bo za chuda, bo się wymądrza, bo się maluje i ubiera i Bóg wie co jeszcze. Bolało cholernie, ale tu znów wkraczała moja superbohaterka, która konsekwentnie wybijała mi z głowy nieśmiałość, a łopatą podsypywała pewności siebie i udało jej się usypać taki kopczyk, na który ja teraz potrafię się wspiąć w chwilach słabości.

Z WRÓBLA KANARKA NIE ZROBISZ – i paradoksalnie mowa tu o obu płciach, choć z niewinnym mruganiem w stronę płci brzydkiej. Kwestia jest dość sporna, jednak mądrości mojej Babci znów płacą kolejną ratę czynszu z góry, a ja jako wynajmujący nie będę z klientem dyskutowała.

Tym tekstem chciałam wyrazić swoją dozgonną wdzięczność Osobie, która jako jedna z dwóch ukształtowała mnie, zbudowała mój kręgosłup moralny i postawiła drogowskazy na krętych drogach zwanych życiem…