Lubicie Tołstoja? Anna Karenina, była jedną z pierwszych książek, która wywarła na [email protected] szczególnie takie wrażenie.

To trochę tak jak teraz kobiety mają z 50 twarzy Greya, czy Zmierzchem. Anna Karenina to taka książka, którą się po prostu pochłania, bo jest tu miłość, niespełnione obietnice, wielkie nadzieje, rozpacz, emocje targające kobietą na rozdrożu, zdrada i w końcu śmierć powodowana poczuciem winy. Joe Wright – angielski reżyser młodego pokolenia postanowił zmierzyć się z dziełem, które wyciska łzy…

W rolach głównych sama śmietanka Hollywood. Postać liberalnej damy z wyższych sfer, która daje się ponieść miłosnemu uniesieniu i zdradza męża z wojskowym utracjuszem gra Kira Knightely. Opinie na temat tej roli są dość podzielone, jedne stoją murem za Kirą, do innych kobiet zupełnie nie przemawia dość chłodna i specyficzna gra Kiry. Jednego odmówić jej nie można – faktycznie pięknie wpasowała się w klimat XIX wiecznej Rosji i z pełną pasją pokazuje dylematy i rozterki jakie kotłują się w ciele niepozornej Anny, którą kieruje pożądanie.

Męża niewiernej Anny Kareniny, posępnego i stanowczego Kareina gra Jude Law! Trochę ryzykowny wybór reżysera, bo Law kojarzy się nam raczej z przystojnym amantem, niż niczego nie świadomym, zdradzanym mężem. Ale Law staje na wysokości zadania i jako Karenin, tak dobrze gra upokorzonego mężczyznę, że przez chwilę możecie się zastanawiać, czy faktycznie nie przeżył tego w życiu osobistym:) I jego ukryty rywal, powściągliwy, kochający życie, wojak, utracjusz, nie zważający na konsekwencje i żyjący według zasady Carpe Diem – Wroński. Dzisiaj takiego faceta nazwały byśmy bad boyem, wtedy miliony kobiet ciągnęło za mundurem i żołnierską beztroską. Postać Wrońskiego odgrywa Aaron Johnson.

Bez dwóch zdań, jednym z najlepiej odgrywających swoja rolę w filmie jest Matthew Macfayden – amant z innego filmu Duma i Uprzedzenie. Jego popisy komediowe w filmie nie mają sobie równych, a swoim talentem udowadnia, że nie jest aktorem jednej roli.

Anna Karenina to również świetne efekty dźwiękowe, piękne kostiumy, niesamowite plenery. Reżyser tknął w kultową książkę nowe życie, urealnił postaci, mimo, że zostały w Tołstojowskich czasach, to są jakby bliższe naszym czasom. Polecam film wszystkim kobietkom, które kochają romansidła!