Nie bez kozery język angielski używa często słowa TASTE (pl.smak) na określenie gustu muzycznego. Zmysł smaku bowiem to, w mojej opinii, jeden z najciekawszych instrumentów poznawczych jakim obdarzyła nas natura; bo niby każdy uzbrojony jest w te same receptory, ale jakże odmienne rzeczy nam smakują! Czasem czuję, że z muzyką bywa podobnie. Jeden lubi kaszankę (sic!), drugiemu smakować będą flaki z olejem, a kolejny jeszcze zadowoli się czymś na wynos.

Mój gust muzyczny ewoluował. Był czas kiedy odżywiałam się niezdrowo. Nie urodziłam się niestety z miłością bezwarunkową do muzyki klasycznej, ani też klasyki muzyki. Nie brak w moim muzycznym smaku etapów, które wolałabym przełknąć niczym gorzką pigułkę i nie wspominać o procesach jakie zachodzą po spożyciu czegoś mało apetycznego…

Dziś czuję jednak, że smak mi powrócił! A przynajmniej moje kubki smakowe zaczynają powoli odróżniać smaki słodkie od gorzkich. I nagle zechciałam podzielić się tą moją małą kulinarną ucztą z czytelnikami!

Zaczynamy więc muzyczne menu, swoisty ruszt moich dźwięków, bogaty w potrawy ostre i łagodniejsze, wszystkie regularnie przewracane przeze mnie z boku na bok, gdy wiatr we włosach hula podczas jazdy samochodem, albo łza po policzku spływa, chowając się pod kołdrę z nieodpartym wrażeniem, że to we mnie gotuje się od środka.

W dzisiejszym poście 6 dań głównych…

Smells Like Teen Spirit NIRVANA – myślę już czwartą minutę co by tu mądrego napisać, żeby wyrazić moją miłość do Kurta. Jakbym była nastolatką to pewnie obkleiłabym cały dom plakatami jasnowłosego geniusza z żyletą w gardle. Zamiast tego, pozostaje mi Nevermind.

Use Somebody KINGS OF LEON – to nie jest tylko piosenka, dla mnie to osobista podróż…Podróż wyczerpująca, ale taka, od której nie ma ucieczki, bo jak raz kapela z Tennessee  zabierze nas na przejażdżkę, to już zawsze chce się wracać do ich autobusu 🙂

Things You’ve Never Done PASSANGER – i tutaj muszę śmiało napisać, że cieszę się z mojej znajomości języka obcego, bo jakbym nie rozumiała o czym śpiewa Michael Rosenberg to może i pomyślałabym, że ta piosenka to nic więcej niż łzawa i usypiająca ballada.

Shot at the night THE KILLERS – nowe dźwięki zespołu podobają mi się mniej niż starsze, ale ta piosenka ma w sobie taki mój klimat, nie sposób tego ubrać w słowa, może więc zostawię tylko wideo pod spodem…

Sex on Fire KINGS OF LEON – prawdopodobnie za dużo chłopaków z Nashivlle na dziś, ale nie mogłam się powstrzymać. Dla mnie ten kawałek to mieszanka klasycznego rocka ze szczyptą grunge’u i nowoczesnego brzmienia, a to z kolei powoduje, że warto kliknąć replay…

Give Me Love ED SHEERAN – ilekroć słucham tego utworu mam nieodparte wrażenie, że Sheeran to ktoś więcej niż tylko piosenkarz, to niezły czarodziej… Działa na mnie jak magnez, przyciąga swoim głosem, imponuje świetnym tekstem, ciekawą nutą. Lubię to.

I to by było na tyle w dzisiejszym menu. W każdym takim zestawieniu proponować Wam będę 6 utworów, może coś się spodoba, może przypomni stare dzieje, czymkolwiek nie zapachnie, jeśli wywoła emocje, to znaczy, że mój czas na napisanie tego posta nie pójdzie na przysłowiową marnację.

W mojej kuchni czeka jeszcze kilka smakowitych kąsków…