O Duraline naczytałam się już tyle dobrego, że nie mogło obyć się bez mojej recenzji tego produktu, a może nie tyle recenzji to przybliżenia pewnych informacji na temat tego genialnego płynu do utrwalania makijażu i podbijania głębi cieni do powiek…

Ja o Duraline dowiedziałam się dawno temu i odkąd produkt ten posiadam robienie makijażu zaczęło sprawiać większą frajdę. Podkreślam od razu, że Duraline nie uważam za produkt zupełnie niezbędny w kosmetyczce, ale warto go mieć, gdy przychodzi przysłowiowe co do czego…

Co to w ogóle jest?

Duraline to płyn utrwalający do makijażu produkowany przez firmę Inglot. Docelowo miał posłużyć do aplikowania cieni do powiek i sypkich i tych prasowanych. ALE, Polki znalazły więcej zastosowań Duraline i chyba sami producenci z Inglota są zdumieni taką popularnością tego płynu utrwalającego!

Jak wygląda?

Szklana, przeźroczysta buteleczka płynnego, dość oleistego produktu i bardzo poręczna pipetka. Za 20zł dostajesz 9ml produktu, który spokojnie wystarczy na miesiące, a może nawet lata! Produkt jest bardzo wydajny, wystarczy jedna kropelka i już można tworzyć cuda!

1

Do czego może służyć Duraline?

W moich wizażowych przygodach Duraline spełnia więcej niż jedną rolę i chętnie podzielę się z Wami tą sekretną wiedzą:

1. Jako baza – możesz stosować go jako bazę pod cienie aplikując bezpośrednio na czyste oko pozbawione żadnych kremów, czy innnych baz. Możesz stworzyć sobie również bazę pod podkład, wystarczy dodać dosłownie dwie kropelki do podkładu, który aplikujesz na rękę i rozmazać to palcem – zauważyłam, że żywotność podkładu jest wtedy dłuższa. Jest to również ciekawa baza pod szminki i inne produkty do ust, również potrafi przedłużyć żywotność takiego kosmetyku.

2. Do podbijania cieni – produkt wspaniale podbija cienie do powiek i sypkie i prasowane, najlepiej współpracuje z cieniami sypkimi z Inglota oczywiście (30zł za słoiczek). Ja nakładam go w ten sposób, że kropelkę wylewam na zewnętrzną część dłoni, później maczam pędzelek w samym płynie i zanurzam w cieniu, ale wiem, że sposobów jest kilka:)

1

3. Reanimator zasniętych kosmetyków – jeśli Twoja maskara, czy eyeliner żelowy już traci żywotność to wystarczy kilka kropelek, wstrząśnięcie produktem i odstawienie na kilka godzin – po tym czasie eyeliner powinien być bardziej do użytku.

4. Do tworzenia bajecznych kresek na powiekach – z cienia można wymalować piękną, niespotkaną kolorystycznie kreskę. Przy cieniach prasowanych po prostu zdrapuję troszkę na rękę i łączę z Duralinem.

5. Do kremowych bronzerów i różów – z prasowanego produktu, tak jak w przypadku cieni da się stworzyć kremowy produkt! Zapraszam serdecznie do filmiku, tam mówię więcej na ten temat…