W Polsce jest tak, że jak Kobieta rodzi dziecko to przestaje być Kobietą. Staje się MATKĄ. I broń Boże, żeby pomyślała chociaż przez chwilkę o sobie! ,,Przecież jesteś matką” – drży teściowa, babcia, ciocia i całe stado doradczyń, które same, wychowane w innej epoce norm i zachowań, wciąż nie mogą zrozumieć, że epoka Matki Polki została definitywnie zamknięta razem z drzwiami polskiej odwilży po 89′.  Oceniają, wybrzydzają, wytykają błędy, które zresztą same popełniały…

Paradoksem jest jednak to, że temu doradczemu stadu trzeba dać się wypowiedzieć i nieraz zęby zaciskać, aby choć na chwilę złapać oddech od dziecka, od powtarzalności i rutyny. Gdy babcia chętnie wnusiem się zajmuje ty (teoretycznie) powinnaś mieć czas dla siebie. W praktyce polskiej, czas dla siebie polega na posprzątaniu pobojowiska, podgotowaniu kolejnej porcji obiadów i nadrobieniu zaległości w dorywczej pracy…

I w tym miejscu powinien wreszcie pojawić się termin kobieta robot. Robimy wszystko, żeby sprostać oczekiwaniom wszystkich, żeby mieli o nas dobre zdanie, nasza podświadomość wyłącza jakiekolwiek kobiece pragnienia i kieruje nas w stronę żelazka, piekarnika i brudnej wanny…

A gdyby tak kobieta robot odpuściła? Miała czasem nieposprzątany dom, nieuprasowane ciuchy, ale spokojną głowę i odrobinę więcej czasu dla dziecka i dla swoich niezadbanych paznokci? Prawdopodobnie nasze, wymieniane już stado doradcze na czele z teściową, zachwycone by nie było, bo ,,jak to? siedzi w domu i nawet posprzątać jej się nie chce”. Ot co – warto czasem poświęcić opinię innych dla własnego komfortu psychicznego i kropka.

Oddzielną kwestią pozostaje oczywiście pogląd, że jak polska Kobieta rodzi dziecko i zostaje w domu (bo spodobało jej się macierzyństwo, albo zwyczajnie nie musi pracować) to zaraz jest postrzegana jako ,,luzerka”, ,,ta której się w życiu nie udało”, bo siedzi i nic nie robi! A oceniają oczywiście inne Polki, którym się wydaje, że się ,,udało”.

Tak, czy owak kobieta robot to zjawisko powszechne. Szkoda, że tak wiele szumu robi się wokół polityki prorodzinnej i dobrej organizacji czasu dla mam tylko do momentu ujrzenia dwóch czerwonych kresek na teście ciążowym.

K.