W filmie mówię o kosmetykach Origins

Kosmetyki tej amerykańskiej marki bezsprzecznie skradły moje serce! O marce dowiedziałam się przez przypadek i postanowiłam wypróbować krem GinZing w niepełnowymiarowym słoiczku. Gdy okazało się, że efekt jest szybki i zadowalający postanowiłam wypróbować kilka innych produktów Origins i tutaj również się nie zawiodłam.

Dziś pokażę Wam trzy kosmetyki Origins, które kupiłam przez internet w Sephorze, opowiem Wam o ich składach i jak działają na moją skórę. Będąc w ciąży szczególnie zwracam teraz uwagę na składy kosmetyków, a tym marka może się szczególnie pochwalić.

kosmetyki origins

Krem GinZing Energy Boosting Moisturizer – 50ml/99zł

Rewitalizujący, lekki krem nawilżający, beztłuszczowy z żeń-szeniem i ziarnami kawy. GinZing pozostawia na skórze delikatny film, który bardzo szybko się wchłania. Konsystencją przypomina krem-żel, bardzo wydajny. Nakładam go na noc i rano, nie jest to produkt zapychający. Efekt? Szybko dostrzegalny, moja skóra jest rozświetlona, wygląda na wyspaną i świeżą, w moim przypadku zredukowane zostają również lekkie przebarwienia, a krem mnie ani nie uczula, ani nie zapycha. W linii dostaniemy również krem pod oczy oraz żel do mycia twarzy, na które już poluję…

ginzing

ginzing origins

krem nawilżający

Maska (krem) Drink Up-Intensive Overnight 100ml/99zł

Maska, która daje błyskawiczne efekty na mojej skórze. Bogata w olejki z awokado, pestek moreli oraz wodorosty z morza japońskiego. Produkt rekomendowany przez Origins do używania 2 razy w tygodniu na noc, jak dla mnie – może to być codzienny krem na noc, gdyż jest bardzo lekki, nie pozostawia resztek na twarzy, po prostu wchłania się jak zwykły krem. Gdy budzę się rano skóra jest jędrniejsza i dobrze nawilżona. Minusem jest tutaj dla mnie lekko ogórkowy zapach, ale może to być sprawka zmienionych woni w ciąży 🙂

maska origins

drink up intensive

krem na noc

Olejek do demakijażu Clean Energy 200ml/105zł

Demakijaż na sucho to jest coś co uwielbiam i taką możliwość daje ten właśnie produkt. Lekki, niezapychający z olejkiem z oliwek, słonecznika, szafranu i makadamia. Skład wzbogacony o witaminę E, dzięki czemu mam większą pewność, że produkt nie podrażni mojej skóry. Clean Energy faktycznie radzi sobie nieźle z demakijażem, zmywa wodoodporny tusz, po wmasowaniu w buzię i spłukaniu z wodą robi się z niego a la mleczko, łatwo schodzi. Skóra jest po nim nawilżona, ale nie tłusta. Minusem dla mnie jest zapach – ziołowy, intensywny, nie mający wiele wspólnego z cytrusami.

olejek do demakijażu

clean enegry origins

olejek origins

Polecam? Kupię ponownie?

Tak! Niedawno jedna z Widzek pisała mi, że Origins to jedna z marek promowana nawet przez Anię Lewandowską na Instagramie. Polecam i ja, kosmetyki są delikatne i co najważniejsze działają! Niestety, minusem całej linii jest tutaj dość wysoka cena. Na pewno zdecyduję się na inne produkty z linii GinZing.