Dziś zaprezentuję Wam mój najświeższy nabytek wakacyjny, czyli paletę dziewięciu matowych cieni do powiek Meet Matt Nude z firmy The Balm. Cienie do najtańszych nie należą, za piękne pudełeczko w stylu retro trzeba zapłacić ok. 149zł. Czy na pewno się opłaca?

matowe cienie

Dlaczego cienie matowe?

Matowe cienie to taki MUST HAVE w makijażu, nie ważne, czy zaczynamy przygodę z make-upem, czy mamy już doświadczenie, cień matowy jest fajny, bo wielozadaniowy. Maty nadadzą się do podkreślania załamania naszej powieki, będą stanowić świetny cień transferowy (czyli przejściowy), no i jak najbardziej przyciemnią nam zewnętrzny kącik. A jeśli mat jest beżowy – to wyrówna koloryt powieki i będzie stanowić ładną, naturalnie wyglądającą bazę. Jednym słowem mat to niezbędnik w każdej kosmetyczce dziewczyny.

matowe cienie

Paleta Meet Matt Nude

W palecie dostajemy 9 cieni do powiek, o matowej, pudrowej konsystencji. Cienie zapakowane są w piękne pudełko w stylu retro z zalotnie uśmiechającym się do nas panem. Bardzo podoba mi się gra słów na opakowaniu ,,size matt(e)rs”.

Pudełko retro ma wbudowane spore lustro, a gramatura produktu to 25.5g. Konsystencja wszystkich cieni z palety Meet Matt Nude jest taka sama, jest to jedyna paleta z The Balm, w której cienie się praktycznie w ogóle nie osypują, żaden z nich nie połyskuje, to klasyczne maty. Jakie kolory? Odcienie ciepłych i zimnych brązów, szarości oraz biel

  1. Matt Johnson – bardzo ciemny szaro-popielaty
  2. Matt Garcia – ciemny, ciepły brąz
  3. Matt Malloy – kremowy w stronę bieli
  4. Matt Rosen – średni brąz w kierunku kasztana, ciepły
  5. Matt Wood – chłodny, głęboki brąz
  6. Matt Singh – ciemny łosoś
  7. Matt Abdul – średni popielaty, mysi
  8. Matt Lombardi – średni beż w stronę moreli
  9. Matt Hung – bardzo delikatna śliwka

cienie nude

meet matt

Niektóre kolory ciężko opisać, bo na powiece wyglądają inaczej niż w opakowaniu. Moim zdaniem przepiękne dzienne propozycje, a i makijaże wieczorowe można by wyczarować za pomocą tych kilku cieni. Moje dwa ulubione to Matt Rosen i Matt Garcia, które nakładam w załamanie jeden po drugim dobrze rozcierając – efekt jest głęboki, bardzo ładny!

Zalety:

  • PIGMENTACJA – genialna, cienie są bardzo dobrze napigmentowane, wystarczy jedno pociągnięcie pędzlem po powierzchni
  • STRUKTURA – maty totalne, ale na powiecie bardziej przypominają satynę
  • TRWAŁOŚĆ – cały dzień, jedne z najbardziej wytrzymałych cieni z jakimi miałam do czynienia
  • OPAKOWANIE – nie powstydzimy się pokazać takiego cudeńka koleżankom!
  • ROZMIAR – cienie są spore, za każdy cień wychodzi ok.16zł/sztukę
  • BRAK OSYPYWANIA – wielka zaleta, pierwsza paleta The Balm, która się nie osypuje

meet matt the balm

Wady:

  • CENA – paletę kupujemy w całości, nie da się wyciągnąć kilku cieni, więc 149zł na raz to sporo!
  • BRAK CZERNI – brakuje mi tutaj klasycznego, matowego, czarnego, oj przydałby się bardzo. Najciemniejszy jest tutaj Matt Wood, który jest bardzo głębokim brązem
  • BRAK NUDE – drugim kolorem jakiego mi brakuje jest delikatny beż, może go zastąpić Matt Lombardi, który jest beżem, ale ciemniejszym niż nude.

Polecam?

Tak, tak, tak! Paleta Meet Matt Nude zasługuje na 8/10 punktów w mojej skali. To również wspaniały pomysł na prezent dla ważnej dla nas Kobiety – większość będzie z tych 9 cieni bardzo zadowolona. Nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam z zamówieniem tej palety. Cienie Meet Matt Nude kupiłam tutaj za 149,00zł.

meet matt