Ścisłe diety, noworoczne postanowienia, ćwiczenia fizyczne – jednym słowem moda na odchudzanie, która szaleje niczym styczniowy wirus grypy, rozwijając się dopiero w zarodku, bo prawdziwy jej boom przypadnie na pierwsze promyki wiosennego słoneczka, wtedy Kobitki wskoczą na rowery, czy bieżnie i od nowa zacznie się odchudzanie po zimie…Warto?Na śniadanie omlet owsiany, obiad to warzywa na parze i białe, gotowane mięso z kurczaka, przynajmniej pięć posiłków dziennie, gdzie za posiłek liczy się  jabłko, czy szklankę soku pomarańczowego – brzmi znajomo? TAK! To moda na odchudzanie, która atakuje zewsząd i z taką siłą, że sam Achilles nie byłby w stanie zatrzymać tej machiny. Czy warto się katować, poświęcać czas i pieniądze? Rezygnować z tych wszystkich dobrodziejstw doczesnego życia w imię rozmiaru 36? Dla kogo i po co to robimy? Dlaczego mężczyźni tego nie praktykują tak często jak kobiety, ale od płci pięknej tego wymagają? I pod koniec – czy to aby nie pachnie lekką nutką hipokryzji?

Zanim rozpoczniesz odchudzanie, może warto pomyśleć o tym jak w ogóle żyjesz? Co jesz? Co pijesz? Niestety odchudzanie nie jest rzeczą naturalną, wyobraź sobie małe dziecko, które ma pokój pełen zabawek i książeczek i nagle wszystkie te ważne dla niego rzeczy ktoś z tego pokoju zabiera – jak się czuje dziecko? Czy to wpłynie na jego zachowanie? Trochę tak jest z odchudzaniem – gdzie zabawkami są dla Nas produkty żywnościowe.

Konkluzja z tego prosta: nie odchudzaj się! Niech to nie będzie nagłe zdarzenie trwające miesiąc, czy dwa. Większość lekarzy powie Ci, że takie zmiany nie są korzystne.

,,Co to za bzdury ktoś tutaj pisze, przecież odchudzanie jest po to, żeby czuć się lepiej, zdrowiej” – powiedzą zwolenniczki bycia fit i tak jest faktycznie, ale jeśli robimy to z głową! Jeśli chcemy się odchudzać – to mądrze…

Wyobraź sobie teraz to samo dziecko i pokoik pełen zabawek i książeczek, wchodzi mama i zabiera zabawki najstarsze i z plastikowymi elementami, czy dziecko zareaguje tak samo jak wtedy, gdy ktoś wyniósł cały jego pokoik? Chyba nie, pewnie bez płaczu się nie obejdzie, ale na otarcie łez można złapać jakiegoś króliczka, który leży w kącie. Tak samo powinno być z odchudzaniem, stopniowo, powoli, ale regularnie – stare zabawki na strych, a w miejsce ich nowe – bardziej przemyślane i użyteczne! Poczytaj jak zacząć, czym zastąpić niezdrowe posiłki, idź do księgarni i kup książkę, czytaj na internecie porady ekspertów ( nie fora! – bo tam każda wie lepiej!), zapisz się na zajęcia i ćwicz pod okiem specjalisty, połącz przyjemne z pożytecznym – zapisz się na tańce (nawet jeśli jesteś mężatką, a Twój facet nie chce, można zapisać się na kursy SOLO np. na zumbę), kluczem do sukcesu jest mądre podejście, a nie bezsensowne głodzenie się!

Pamiętaj, że nie musisz zmuszać się do odchudzania, szczególnie jeśli nad głową bzyczy Ci facet, któremu regularnie, od kilku lat rośnie brzuszek i nic z tym nie robi, zasada jest prosta: jak ja to i Ty, polscy faceci są na ogół lekkimi hipokrytami, wymagają od kobiet pięknych i szczupłych sylwetek, ale daleko im do Adonisa…Nie wstydź się o otwarcie powiedz iż jego postawa względem Ciebie nie podoba Ci się i żeby są przed lustrem stanął i obejrzał swoje boskie kształty!

Powodzenia dla wszystkich walczących z kilogramami, oby to była mądra walka!