Podkład Double Wear Light, Stay-in-Palce Makeup SPF 10 od Estee Lauder, to teoretycznie brat bliźniak klutowego już, bardzo kryjącego Double Wear. Postanowiłam przeprowadzić trzydniowe testy, malowałam się i obserwowałam. Dziś przychodzę, żeby podzielić się wrażeniami.

Producent zapewnia, że podkład ma być długotrwały, a efekt świeży i lekki. Sama firma zaznacza, że krycie tego podkładu jest średnie! Podkład posiada formułę iMatch, która ma dopasowywać się do koloru naszej skóry i pięknie z nim stapiać, a sama skóra przez cały dzień może oddychać, podkład sam kontroluje wydzielanie sebum. Czyż nie brzmi pięknie?

double wear

DWL

30 ml kosztuje 135zł w internecie (kupowałam na cocolita.pl), a w drogeriach kosmetycznych dostaniemy go za jakieś 30-40zł drożej. To dużo jak za podkład, ale przyjmijmy, że to TEN z górnej półki. W palecie siedem odcieni: od 0.5 do 4.5 i przyznam, że wybór kolorystyczny jest tutaj bardzo słaby.

podkład doble wear

Aplikacja

Podkład nakładałam i palcami i Beauty Blenderm. Palcami nakłada się zdecydowanie gorzej, gdyż podkład ma oleistą, szybko zastygającą konsystencję. Jeśli się nie pospieszymy, można porobić sobie smug. Dodatkowo, zauważyłam, że podkład ma mniejsze krycie, gdy nałożony rękami.

Beauty Blender poradził sobie z podkładem zdecydowanie lepiej, nakładając na mokro można uzyskać bardzo ładny, jednolity efekt, taki taflowy.

fluid double wear light

Obserwacje (po 3-dniowym używaniu)

  • KONSYSTENCJA – oleista, szybko zastyga, trzeba szybko nakładać
  • TUBKA – ułatwia aplikację w odróżnieniu od klasyka, który jest w szkle bez dozownika!
  • NA TWARZY – tworzy ładną, równą taflę, nie wchodzi w zmarszczki, nie zaznacza suchych miejsc (po 3 dniach, na dłuższą metę jestem przekonana, że moją mieszaną cerę przesuszyłby)
  • KRYCIE – na poziomie średnim, aby uzyskać efekt ze zdjęcia poniżej wylałam po jednej pompce na każdą stronę buzi – to stosunkowo sporo, zakryje przebarwienia, niedoskonałości, myślę, że może mieć problem, przy cerach bardzo problematycznych, ale poradzi sobie nawet z większym wysypem.
  • LEKKA SKORUPKA – niestety przez całe 3 dni po aplikacji DWL czułam na twarzy lekką skorupkę, podkład twardnieje zaraz po aplikacji i to uczucie ściągnięcia nie ustępuje w trakcie dnia (*podejrzewam, że dobry krem nawilżający przed aplikacją mógłby rozwiązać sprawę)
  • KOLOR – 1.0 to kolor dość ciemny, taki klasyczny beż, który do bladych karnacji się nie nadaje, bo będzie wpadał w pomarańcz. Ciemniejszy niż 1N1 (na zdjęciu wpisałam 1.0) z klasyka Double Wear! Na zdjęciu powyżej można zobaczyć, że jest ciemniejszy nawet niż Revlon 180 Sand Beige.
  • TRWAŁOŚĆ – duża, każdorazowo utrzymał się na twarzy do 10 godzin, ładnie, równomiernie ściera się, ale nie tworzy prześwitów.
  • WYKOŃCZENIE – półmat w kierunku satyny, bez świecenia – dobrze dogadał się z pudrem sypkim Vichy Dermablend
  • BRAK reakcji alergicznej, wyprysków

DWL to brat DW?

Raczej dyskusyjne. Przede wszystkim gama kolorystyczna jest w DWL bardzo uboga, nie ma porównania do wyboru kolorów DW. Zapewnienia, że jeśli pasuje nam Double Wear klasyczny w odcieniu 1.0 to powinnyśmy zdecydować się na Double Wear Light w odcieniu 1.0 też nie do końca przekładają się na praktykę (widać zresztą po zdjęciu poniżej)

3

2

Osobiście kolor 1.0 przypasował mi, gdyż moja skóra jest na świeżo opalona po wakacjach. Po wodzie z Wysp Kanaryjskich moja twarz ma niestety niedoskonałości – z którymi fakt faktem dał sobie radę, ale gdy przyblednę jesienią DWL będzie dla mnie zdecydowanie za ciemny!

To podkład i letni i może być fajną propozycją jesienno-zimową. Osoby z dużymi problemami z cerą mogą być niezadowolone z tej propozycji. Krycie jest średnie, ale lepsze od większości podkładów drogeryjnych. Myślę, że podkład dość szybko zniknie z tubki, bo trzeba wylewać więcej, aby zapewnił średnie krycie – to akurat wada przy tej cenie.

Ocena

6/10