Zjawisko powszechne jak niesmaczna kawa w jednej z amerykańskich sieciówek, a jednak w Polsce to nadal taboo. I takim mianem jeszcze na długo pozostanie, bo lepiej wmawiać sobie, że sponsoring to zjawisko zmarginalizowane do patologii, a dziewczyny korzystające z zasobnych portfelów starszych panów (którzy w zamian korzystają z innych kobiecych zasobów) to zwykłe materialistki lub przysłowiowa bida z nędzą, której nie stać nawet ,,na waciki” . Czy aby na pewno?

Duża galeria handlowa. Siedzę i czytam gazetę, bo właśnie nową Premier wybrali, a Kaczyński podał rękę Tuskowi na zgodę. Dzieje się. Jestem dość zmęczona bieganiem po sklepach w celu nakarmienia mojej  babskiej próżności; wszakże kilka minut wcześniej polowałam na bluzki z wyprzedaży, bo te z nowej kolekcji zaczynają się od 79zł wzwyż, a mój budżet na ten jesienny miesiąc tego nie przewiduje (o zgrozo!).

Nagle moim oczom ukazuje się dziewczyno-kobieta. Ze sposobu poruszania się i budowy ciała wnioskuję, że ma góra siedemnaście lat, ale dobrze się maskuje, bo mocny makijaż i biało-czarne, eleganckie ubranie dodaje jej jakieś dziesięć lat. Dziewczyno-kobieta jest piękna. Długie, czarne włosy oplatają jej smukłe, białe jak śnieg ramiona, a złoty pasek torebki Chanel tylko podkreśla łabędzią szyję. Mogłabym tak patrzeć na nią godzinami, bo moja dusza estetki karmi się taką pożywką. Niestety, nerwowość w zachowaniu dziewczyny burzy mój koncept ideału…

Siada. Wstaje. Siada. Wstaje. Przesuwa smukłym palcem po ekranie telefonu. Czeka na kogoś.

Wracam myślami do polskiego Parlamentu i już zaczynam wyobrażać sobie ministra Sikorskiego w nowej, jakże zacnej (sic!) roli, gdy nagły ruch w ciele dziewczyno-kobiety znów przyciąga moją uwagę…Niczym teatralna marionetka podnosi się z galeryjnej ławeczki, a zgrzyt na jej twarzy zamienia się w niewinny uśmiech, który zdradza wiek. Gdy tak stoi przypomina posąg; jej dziewczęcość gdzieś znika, a spojrzenie robi się bardziej wyniosłe.

Siwy, zadbany pan w eleganckim garniturze i slimowanych spodniach zbliża się do niej i teraz już nie mam wątpliwości, że to na niego właśnie czeka. Mężczyzna nie okazuje żadnych emocji, podchodzi do niej beznamiętnie i na krótko łapie za rękę. Ona ewidentnie unika jego dotyku, szybko odsuwają swoją zadbaną dłoń. Jego spojrzenie nie przypomina niczym ojcowskiej miłości, jest pełne pożądania, co wprowadza mnie w jeszcze większe zdumienie.Para wymienia kilka zdań i razem odchodzą…

Kilka kolejnych godzin szukam mojej bluzki. Upolowałam. Top Secret okazało się dla mnie łaskawe ofiarując ostatnią z przeceny bluzkę dla chudzielca pospolitego…

Wracam jedną ze sklepowych alejek. Moim oczom ponownie ukazuje się dziewczyno-kobieta. Jest zadowolona i dumna z siebie. W rękach trzyma kilka torebek z markowych sklepów. Moja babska ciekawość i pierwiastek Sherlocka każe mi podążać za nią. Wchodzimy na parking, ona pierwsza, ja za nią. Nagle naszym oczom ukazuje się siwy mężczyzna, ten sam z którym niedawno spotkała się przed moim bastionem obserwacyjnym. Pan pali papierosa obok swojego nowiutkiego, białego Mercedesa. Jakież jest moje zdziwienie, gdy muza przechodzi obok palącego udając, że go nie zna…

Nie przychodzę tu oceniać. A może trochę tak. Paradoksalnie to chyba jedyna sytuacja w której nie zamieniłabym mojej świeżo upolowanej bluzki za niecałe 40zł na wszystkie te markowe torby, które ona tak dumnie niosła w ręce…