Palisz papierosy? Chciałabyś rzucić, albo pokazać komuś, że potrafisz nie palić. Dzisiaj opowiem Wam swoją, kobiecą historię zatwardziałej palaczki, która 

…rzuciła z dnia na dzień i wcale nie poszło to gładko, jak piszą w wielu poradnikach i blogach…Kobieta z natury ma większe predyspozycje do popadania w nałogi niż facet, niestety, ciężej Nam z tego wyjśćOto moja, kobieca historia i morał prosty i niektórym znany…Jak rzucić palenie?

Lata 90., bardzo modne L&M, niebieskie, jedna z łazienek LO, tam wszystko się zaczęło i z niewinnej przygody z jedną fajką do piwka doszło do paczki, przy dobrej imprezie dwóch paczkach dziennie. Już na pierwszym roku studiów wiedziałam, że jestem uzależniona, ALE dobrze mi z tym było, cudownie, papieros był moim kompanem, lekiem na całe zło, rozmówcą i powiernikiem, paliłam, gdzie popadło i nie potrzebowałam towarzystwa: w samochodzie, w domu, w pracy, zawsze i wszędzie z papierosem. Palenie papierosów to był mój sens życia, jedyna fajna rzecz w szarej rzeczywistości, jedyna przyjemność. Ten stan trwał jakieś 13 lat…

Pierwszy przebłysk, że może by spróbował rzucić, przyszedł, gdy coraz częściej chorowałam, miałam osłabioną odporność i wiedziałam doskonale przez co, ale też nie byłam w stanie zrezygnować i leczyłam się tylko po to, żeby już móc zapalić – BŁĘDNE KOŁO. I tak przeszłam przez wszystkie chyba cudowne terapie antynikotynowe: plasterki, gumy do żucia, aromaterapie, zioła z Indii, wbijanie jakiś igieł, elektrowstrząsy – po każdym zabiegu wychodziłam sobie zapalić…

Wreszcie mój mąż (niepalący) wywiercił mi dziurę i powoli z papierosów mentolowych typu slim przerzuciłam się na tytoń. Miał to być krok naprzód, iskierka nadziei, z tytoniem rzucenie palenia będzie prostsze i znów ruszył MECHANIZM uzależnienia, szybko z mentoli przerzuciłam się na tytoń, kręciłam sobie sama papierosy, miałam odpowiedni sprzęt, byłam w stanie o 12 w nocy szukać po mieście sklepu z bibułkami, bo nie miałam w czym skręcić! Oszukiwałam się, że przecież fajki już rzuciłam!

Wspomnę tylko, że po drodze przydarzył się również e-papieros, który wystarczał na kilka chwil, później, gdzieś go wyrzuciłam, nie był wystarczająco dobry!

Z paleniem to trochę tak jak z toksycznym związkiem, wiesz, że cię rani, zabija, kiedyś może wykończy, ale brniesz, bo coś nie pozwala skończyć, odciąć pępowiny, to Twój umysł wodzi Cię za nos, a producenci papierosów cicho budują kolejne wille, woli od nałogów, bo ponad 90% jest zupełnie czysta! (terminologia jak z Monaru, ale tak to działa – uzależnia, to po prostu narkotyk, jak każdy inny i gdy nie bierzesz to jesteś czysta)

Luty 2010 rozpoczyna się przeziębienie, niby nic, niby zaraz przejdzie, a tu nagle już 3 tydzień na zwolnieniu! Czułam się fatalnie, jakbym umierała, antybiotyki nie pomagały , bo osłabiony organizm nie miał się jak bronić. Wtedy powiedziałam sobie DOŚĆ! Z nudów zaczęłam czytać książkę z netu Prosta Metoda Jak skutecznie Rzucić Palenie autorstwa Allena Carra i doznałam olśnienia! Czytałam z zapartym tchem, książka otworzyła mi tylko drzwi, a przez próg musiałam już sama przejść.

Skutki rzucenia palenia były mocno odczuwalne, byłam chora, jakby ogłuszona, do tego doszło kołatanie serca, potliwość, myśli o samotności, bezsensie, śmierci, stany lękowe – najgorsze trwało 2 tygodnie, potem coraz lepiej i lepiej i lepiej…

Jestem czysta od tamtego czasu, jeśli zapytasz, czy mnie kusi? CHOLERNIE kusi, szczególnie, gdy mam więcej wolnego jak teraz w okresie poświątecznym, ale NIE zapalę, bo Allen Carr uświadomił mi w jak błędnym kole trwałam…jeśli chcesz wiedzieć, czy rzucenie palenia to łatwa rzecz – to nie spodziewaj się, że odpowiem twierdząco, ale dla mnie największym plusem jest to, że doganiam już męża w parku, czuję smak pomarańczy i nie zmuszam się do zjedzenia bułki z masłem. Czy przytyłam? Tak – 1 kg!

Wiem, że nie przekonam do rzucenia nikogo, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie jak rzucić palenie, według mnie musi być jakiś czynnik zapalający tę chęć np. choroba, ciąża, ale, gdy już chciałabyś spróbować to warto czytać w tym czasie książkę Carra, bo to właśnie Allen Carr zaczął być takim moim przewodnikiem mimo, że w książce Ameryki nie odkrywa! Dziś wiem również, że warto przechodzić przez to piekło, żeby teraz siedzieć spokojnie przed komputerem i patrzeć jak na balkonie na przeciwko dwie młode kobiety trzęsą się z zimna, ale palą!